piątek, 16 października 2009

Naprawa garmina

W Garminie odlepiła się gumowa taśma ochronna -- częsty przypadek sądząc z tego co na ww. temat zawiera google. Naprawiłem w sposób szczegółowo opisany przez Mieszko Zagańczyka. W sumie sposób nie sprawdzony tak do końca, ale lepszego nie znalazłem.

Na wypadek gdyby wpis na ww. blogu zniknął podaję skrótowo co należy zrobić. Potrzebne są: silikon akwarystyczny (do akwariów) i benzyna ekstrakcyjna. Benzyną należy oczyścić gumę i odbiornik z resztek kleju. Posmarować silikonem (jedna tubka 8 ml, za 2 PLN) wystarczy. Nałożyć gumę. Owinąć bandażem elastycznym i zostawić owinięte na 24 godziny żeby silikon związał.

sobota, 10 października 2009

Frank Vandenbroucke

Frank Vandenbroucke znany kolarz Belgijski zmarł przedwczoraj (12 października 2009 r.) w wieku 34 lat. Matthew White, dyrektor sportowy Garmin-Slipstream: -- Ludzie nie byliby tak zaskoczeni, gdyby Frank popełnił samobójstwo...

poniedziałek, 28 września 2009

HP mini 2140 i kłopoty z instalacją Linuksa

HP mini 2140 with Fedora Core 11
HP mini 2140 with Fedora Core 11
HP Mini i Dell Vostro 1320
HP mini 2140 with Fedora Core 11
Emacs 23 w HP Mini

Kupiłem w Balcie wersję z Suse. Bo tańsza -- 1300 PLN a windows mi nie jest potrzebny (wersja z MS Windows XP, 220 PLN więcej). Chciałem z baterią 6 komorową ale w sklepie utrzymywali, że takowej konfiguracji nie ma -- można co najwyżej osobno dokupić (za ponad 500 PLN). Suse się ładnie zainstalowało, łącznie z WiFi ale, kurcze ostatnio jest zawsze jakieś ale. No więc to Suse jest w wersji 10.2, która jest ciut obsolete. Teraz spędziłem kilka godzin na kombinowaniu jak ten system dostroić do moim potrzeb. Np. nie ma w nim thunderbirda i Emacsa. W Fedorze wpisuję yum install thunderbird emacs emacs-el i ww programy się instalują bezproblemowo. A w Suse tak nie jest--jest program do zarządzania systemem -- yast2, który najpierw trzeba skonfigurować... Chcąc zainstalować cokolwiek najpierw należy podać repozytoria z jakich będą pobierane pakiety.

Pomysł taki sobie--nowy użytkownik musi zaczynać od ustalenia adresów repozytoriów... Do tego system jest lekko starawy, więc repozytoria download.opensuse.org są bezużyteczne bo zaczynają się od wersji 10.3. W sumie to lipa, że HP sprzedaje coś w ten sposób ewidentnie niedorobionego. Zwykłe robienie klienta w balona. No nic, ustaliłem URL repozytorium z wersją 10.2. Dodałem Emacsa i Thunderbirda... Thunderbird jest OK, ale Emacs jest w wersji to 21.3. Za stara... A jak zainstalować coś do oglądania filmów, muzyczki i acrobata... Nie chce mi się ustalać...

Wniosek: gdyby wszystko działało to bym się tej starej Suse (niem. die Alte Suse) trzymał, ale wobec powyższych problemów zacząłem kombinować jakby podmienić system na inny... Ten inny to albo Ubuntu albo Fedora...

W jaki sposób zainstalować system bez napędu CD

Nigdy tego nie robiłem ale okazało się to dość proste. Poprzez google można znaleźć kilka opisów jak przygotować bootowalny napęd USB (bootable USB stick). Sposób opisany w www.mach.x.pl nie działa -- zwis na etapie bootowania. Działa USB przygotowany programem unetbootin. System się uruchamia tyle, że nie działa WiFi. Gorzej -- klawiatura też nie działa. Skoro klawiatura nie działa to i instalacja się nie skończy, bo jak wpisać nazwę użytkownika i hasło? [Z podpiętej USB, kiedyś tak zrobiłem -- ale teraz mi się nie chce:-)] Problem z klawiaturą też miałem w przypadku Vostro 1320 i dotyczył on zarówno Ubuntu jak i Fedory. Jakaś globalna niekompatybilność z nowym laptopami?

Próbowałem -- uruchamiając z USB -- Ubuntu 9.10 (aka Karmic Koala) i to w dwóch wersjach: karmic-desktop-i386.iso oraz karmic-netbook-remix-i386.iso. Klawiatura działa ale obie się wysypują: pierwsza od razu, druga po pewnym -- zresztą krótkim -- czasie używania. Ostatnia nadzieja w Fedorze...

Za pomocą unetbootin przygotowałem pendrive zawierający Fedorę 11. Uruchomiłem i przetestowałem zgrubnie. Ponieważ wszystko w zasadzie działało; zdecydowałem się na zamianę starej Suse na nową Fedorę 11. No i się zaczęła jazda.... Uparłem się podzielić dysk na dwie partycje -- jedną na system a drugą na katalog /home. Przynajmniej w teorii ułatwi to aktualizację systemu w przyszłości. Zdefiniowałem zatem trzy partycje i tutaj pierwsza skucha: FedoraLive domaga się systemu plików ext4. OK, nie ma sprawy -- zmieniłem. Dalej źle -- tym razem coś, że /boot nie może być ext4. Straciłem godzinę, zanim znalazłem wyjaśnienie na stronach bugzilla.redhat.com. Konkretnie sprawa ma się następująco: ,,Yes, with Fedora 11 to install from the live image, you have to have two partitions. This is because we have switched to ext4 as the default filesystem and thus it is used for the rootfs. Unfortunately, the support for ext4 in grub was not ready in time and so you need to have a /boot that's of a filesystem type that grub can boot from (eg, ext3).'' No to żeście sobie koledzy z Fedory skomplikowali niepotrzebnie życie, ale teraz przynajmniej wiadomo co dalej: potrzebna jest ekstra partycja na katalog /boot. Ostatecznie zatem zdefiniowałem cztery partycje: 20 Gb na system, 1,5 Gb na swap, 0,5Gb na /boot oraz resztę na katalog /home.

Teraz z kolei instalator wysypał się przy partycjonowaniu dysku (uprzednio usuwając to co na nim było). Kolejny kłopot. Pierwszym podejrzanym jest unetbootin. Przeglądam zatem stronę How to create and use Live USB. Tam jest opisany sposób alternatywny, wykorzystujący narzędzia z pakietu livecd-tools albo liveusb-creator. Sposób postępowania jest następujący:


yum install livecd-tools liveusb-creator
yum update syslinux # na wszelki wypadek

teraz:


livecd-iso-to-disk ./Fedora-11-i686-Live.iso /dev/sdb1
## należy też wykonać poniższe bo inaczej pendrive nie jest bootowalny
cat /usr/share/syslinux/mbr.bin > /dev/sdb

Rezultat podobny do tego, który uzyskałem za pomocą wersji przygotowanej przez unetbootin. Próbowałem innych wariantów podziału dysku łącznie z tym, w którym system jest instalowanym na jednej partycji... Nic to nie dało -- zawsze kończyło się błędem. Straciłem czas ale przynajmniej teraz wiem że winna jest anakonda. Spróbuję zatem podzielić i sformatować dysk używając gparted w nadziej, że wtedy zainstaluję fedorę. Wersję na USB gparted też przygotowałem za pomocą unetbootina. Wprawdzie w liście wyboru różnych systemów w unetbootin nie ma gparted, ale nie ma to znaczenia wystarczy wybrać z dysku uprzednio ściągnięty plik ISO:


http://superb-west.dl.sourceforge.net/sourceforge/gparted/gparted-live-0.4.6-1.iso

W dwóch krokach udaje się wreszcie podzielić i sformatować dysk tak jak chciałem. W dwóch, bo usunięcie tego co było na dysku, wymagało restartu gparted przed założeniem nowych partycji. Próba wykonania tego ,,za jednym zamachem'' kończyła się błędem... Cud, że starczyło mi cierpliwości na czytanie komunikatów o błędach.

Teraz anakonda się nie wysypuje i cała instalacja kończy się sukcesem. Wreszcie!. Podsumowując: aby zainstalować F11 na HP Mini 2140 trzeba przygotować USB za pomocą unetbootin (bo tak jest najwygodniej) a dysk podzielić i sformatować uprzednio używając gparted. WiFi na starcie nie działa, ale jestem dobrej myśli...

Dostrajanie systemu:

Instalowanie nie każdej aplikacji ma sens na takim komputerze jak HP Mini. Poniższa lista jest w znacznej mierze oparta na poradniku Personal Fedora 11 Installation Guide. Na końcu są dodane moje aplikacje...

A więc rozpoczynam od skonfigurowania yuma; najistotniejsze jest dodanie repozytorium RPMfusion, zawierającego m.in. różne pakiety o statusie non-free:


## ze strony http://www.mjmwired.net/resources/mjm-fedora-f11.html
yum install yum-plugin-fastestmirror
yum install yum-presto
rpm -ivh http://download1.rpmfusion.org/free/fedora/rpmfusion-free-release-stable.noarch.rpm
rpm -ivh http://download1.rpmfusion.org/nonfree/fedora/rpmfusion-nonfree-release-stable.noarch.rpm

W szczególności RPMfusion zawiera pakiet kmod-wl, dzięki któremu mam nadzieję uruchomić sieć WiFi:


## WiFi:
yum install kmod-wl

Teraz restart i WiFi działa (dowód na rysunku obok).

W sposób opisany w poradniku Mauriata Mirandy instaluję: Adobe Flash i Adobe Acrobata, xine, xmms, amaroka i parę innych pakietów, głównie związanych z odtwarzaniem plików audio/wideo:


## Adobe Flash Plugin
rpm -ivh http://linuxdownload.adobe.com/adobe-release/adobe-release-i386-1.0-1.noarch.rpm
rpm --import /etc/pki/rpm-gpg/RPM-GPG-KEY-adobe-linux
yum install flash-plugin

## Install Adobe Acrobat
rpm -ivh http://linuxdownload.adobe.com/adobe-release/adobe-release-i386-1.0-1.noarch.rpm
rpm --import /etc/pki/rpm-gpg/RPM-GPG-KEY-adobe-linux
yum install AdobeReader_enu

##
yum install xine xine-lib-extras xine-lib-extras-freeworld
mkdir -p /usr/lib/codecs
wget http://www.mplayerhq.hu/MPlayer/releases/codecs/all-20071007.tar.bz2
tar -jxvf all-20071007.tar.bz2 --strip-components 1 -C /usr/lib/codecs/

## Install Microsoft Truetype Fonts
http://corefonts.sourceforge.net/
## wget http://www.mjmwired.net/resources/files/msttcore-fonts-2.0-3.noarch.rpm
rpm -ivh msttcore-fonts-2.0-3.noarch.rpm

## XMMS i Amarok
yum install xmms xmms-mp3 xmms-faad2 xmms-pulse xmms-skins
yum install amarok xine-lib-extras-freeworld

Na koniec aplikacje, których używam, a które nie sa instalowane przez instalator FedoraLive:


## Moje dodatki:
yum install wget mc ## mam słabość do MidnightCommandera
yum install wine dosbox R amule ktorrent xchm xpdf kchmviewer
yum install tidy mod_dav_svn gnutls-utils kile opensp gv gqview
yum install fuse-sshfs
## ew. można także zainstalować poniższe:
yum install skype JBidWatcher bt747 ydpdict
## co do GoogleEarth to mam wątpliwości czy ma to sens
## poniższe nie instaluję:
## scribus grip sopcast fontforge

Kilka drobiazgów. Zatrzymałem następujące usługi: mdmonitor, smolt, rpcbind, crond, cups. Aby przy starcie nie odgrywał sygnału powitalnego należy odhaczyć: System-Preferencje-Programy startowe-Gnome login sound. Terminal gnome uruchamiam z opcją --hide-menubar, dzięki temu nie jest wyświetlany (niepotrzebny) pasek menu.

Konfiguracja Jawy SDK. Po ściągnięciu ze strony http://java.sun.com stosownego pliku (w moim przypadku jdk-6u4-linux-i586.bin) zmieniam domyślne ustawienia za pomocą polecenia alternatives:


/usr/sbin/alternatives --config java ## # sprawdzam co jest zainstalowane <Enter>
/usr/sbin/alternatives --install /usr/bin/java java /opt/jdk1.6.0_04/bin/java 20000
/usr/sbin/alternatives --config java # wybieram 3<Enter>

Thunderbird3 beta. W fedorze 11 zdecydowano się na wersję beta Thunderbirda. Decyzja chyba nie do końca przemyślana -- można w google znaleźć narzekania, że to-czy-tamto nie działa. Dla mnie Thunderbird3 jest do kitu przede wszystkim z powodu niekompatybilności z jedyną z kilku używanych przeze mnie wtyczek, a mianowicie SyncKolab. [SyncKolab pozwala na synchronizację książek adresowych]. Problem rozwiązałem ściągając ,,ręcznie'' z repozytorium wersję Thunderbirda dla FC 10. Przykładowo z (znak \ poniżej na końcu wiersza oznacza kontynuację):


http://ftp.uni-erlangen.de/pub/Linux/MIRROR.fedora/core/updates/10/i386/\
thunderbird-2.0.0.23-1.fc10.i386.rpm

Teraz:


rpm -Uvh thunderbird-2.0.0.23-1.fc10.i386.rpm

Nikt nie protestuje -- wygląda, że wersje bibliotek się zgadzają. Na razie działa:-) Żeby przy aktualizacji nie usiłował jednak zainstalować TB3, dopisuję w pliku /etc/yum.conf:


exclude=thunderbird

Akumulator trzyma około 2 godziny 10 minut. Przy włączonym WiFi/Bluetooth; odtwarzanie filmu + kopiowanie kilkuset megabajtów plików z drugiego komputera.

Dopisane 29 września 2009: Wielkości fontu w Emacs określam dodając do pliku /etc/X11/Xresources wpis:


Emacs.font: Monospace-9

Zamiast /etc/X11/Xresources można wpisać do ~/.Xresources, po czym wykonać:


xrdb -merge ~/.Xresources

Dociągam też program do rozpakowywania plików .rar


yum install unrar

Kompilowanie ydpdict. Ydpdict służy do obsługi słowników firmy YDP. [YDP sprzedaje swoje słowniki wraz z aplikacją pozwalającą na ich przeglądania; aplikacja jest przeznaczona dla środowiska MS Windows]. Zatem ze strony toxygen.net ściągnąć należy pliki libydpdict-1.0.1.tar.gz oraz ydpdict-1.0.0.tar.gz. Uprzedzając wydarzenia potrzebne jest dociągnięcie dwóch pakietów:


yum install ncurses-devel libao-devel

Teraz rozpakowujemy oba archiwa .tar.gz. W każdym wykonujemy sekwencję (rozpoczynając do archiwum z biblioteką):


./configure && make && make install

Pliki słownika kopiuję do katalogu /usr/local/share/ydpdict. W pliku konfiguracyjnym ~/.ydpdictrc wpisuję:


Path /usr/local/share/ydpdict

Dla wygody można zdefiniować aktywator na panelu.

HP mini 2140 with 6-cell battery
Mini z baterią 6-komorową

HP mini 2140 with with 6-cell battery in case
Waga całości: około 1,5 kg

Dopisane 15 października 2009: Wielkości fontu w pasku menu i menach Emacsa określam dodając do pliku ~/.emacs.d/gtkrc:


http://www.gnu.org/software/emacs/manual/html_node/emacs/GTK-resources.html#GTK-resources
# Define the style 'menufont'.
style "menufont"
{
font_name = "Sans 8" # This is a Pango font name
}

# Specify that widget type '*emacs-menuitem*' uses 'menufont'.
widget "*emacs-menuitem*" style "menufont"

Aby okno Emacsa było maksymalnie duże dodaję do .emacs:


;; nie wyświetlaj paska narzędzi
(tool-bar-mode 0)

Zmieniam też kolor tła na lekko niebieskawy:


(set-background-color "skyblue")

Powyższe wstawiam na samym końcu pliku .emacs, bo inaczej jest ignorowane (pewnie gdzieś ,,po drodze'', w jakimś pakiecie jest ustawiany inny kolor tła). Nota bene: w ten sposób ustawiony kolor jest nadpisywany przez pakiety--muszę znaleźć cwańszy sposób.

Większa bateria i inne dodatki

W sklepie ultimate-netbook.co.uk kupiłem sześcio-komorową baterię oraz nie tyle pokrowiec co coś w rodzaju okładek do netbooka (wszystko kosztowało nieco mniej niż 300 PLN, łącznie z przesyłką). W pierwszych testach bateria trzyma ponad 4,5 godziny--satysfakcjonujący wynik. Ciekawostką jest, że bateria jest większa od standardowej trzy-komorowej i wystaje znacząco, tak że komputer nie leży już prosto na stole, tylko ma ,,zadarty ekran'' (bo podparty wystającą baterią -- por. rysunek obok)... Można się przyzwyczaić, aczkolwiek w pierwszej chwili są wątpliwości...

Ponadto zainstalowałem jednak GoogleEarth i działa toto zupełnie znośnie. W Fedorze 11 GoogleEarth nie działa ,,out-of-the-box'', bo jest jakiś problem z SELinux. Należy wykonać:


## https://bugzilla.redhat.com/show_bug.cgi?id=485886
restorecon -R -v /opt/google-earth/

Dopisane 20 października 2009 (Zainstalowanie programu gretl): Należy wybrać wersję dla older Linux -- wersja ,,modern'' (tj. gretl-1.8.5-1RHEL.i586.rpm) jest kompilowana z bibliotekami, których nie byłem w stanie zainstalować w F11. Przed zainstalowaniem gretla należy ,,dociągnąć'' wymagane biblioteki:


yum install blas lapack blas-devel lapack-devel gnuplot
## libreadline jest ale nie w tej wersji co trzeba:
ln -s /lib/libreadline.so.5 /lib/libreadline.so.4

teraz (opcja --nodeps jest potrzebna bo inaczej instalator będzie zgłaszał błąd -- brak biblioteki libreadline.so.4):


rpm -Uvh --nodeps gretl-1.8.5-1RHEL.i586.rpm

Doinstalowanie pakietów Perla niezbędnych do działania moich skryptów obsługujących flickr.com.


yum install perl-ExtUtils-MakeMaker perl-SOAP-Lite perl-Crypt-SSLeay \
perl-Test-Simple perl-XML-Simple perl-Text-Iconv \
perl-GDGraph perl-Image-ExifTool
## poniższe dwa pakiety trzeba doinstalować ,,ręcznie'':
XML-Parser-Lite-Tree-0.03 Geo-Coordinates-DecimalDegrees

Do oglądania i drukowania plików PDF/PS (zwłaszcza PS) w FC11 służy evince (instalowany domyślnie). Bardzo fajny program ale ja doinstalowuję jeszcze gv oraz xpdf. W pliku konfiguracyjnym /usr/share/gv/GV zmieniam:


# Odświeżaj zmodyfikowany plik automatycznie:
GV.watchFile: True
# Początkowe przeskalowanie
GV.scale: 1

Dopisane 22 października 2009: Spróbowałem aplikacji do obsługi telefonu komórkowego:


yum install gammu wammu kdebluetooth

Aplikacja kbluetooth4 nie działa; nie analizowałem dlaczego. W wammu udało się połączyć z telefonem (model SE K800i) ściągnąć wiadomości i kontakty. Nie działa niestety funkcja wysyłania SMSów, ale jeszcze powalczę może coś się da zrobić. Doczytam w szczególności tutaj.

Wreszcie, ponieważ okna dialogowe wammu nie mieściły się na ekranie zmniejszyłem font systemowy (System-Preferencje-Wygląd-Czcionki) do 9 punktów. Nota bene domyślne 10 punktów jest za duży. Dzięki temu zyskałem też całe cztery piksele ponieważ minimalna wysokość panela wynosi teraz 24 piksele (a było 26). Dolny panel zmieniłem na chowający się automatycznie (Automatyczne ukrywanie). Dzięki tym zabiegom zyskałem circa 20 pikseli więcej na okna aplikacji...

Ostatnia zmiana w konfiguracji, to wywalenie z górnego panelu apletu Aplikacji, Miejsca i System i zastąpienie go ikoną Menu Główne, dzięki czemu jest więcej miejsca na ikony aplikacji. Wszystkie ikony umieszczam w górnym panelu.

piątek, 25 września 2009

Skandia Maraton LangTeam

Ostatni wyścig z cyklu Skandia Maraton LangTeam będzie w Kwidzynie, w następną niedzielę 4. 10. 2009. Profil trasy i więcej informacji jest tutaj.

piątek, 18 września 2009

Manipulowanie plikami bibtexa

Konwencję sobie przyjąłem, że pole tp:keywords zawiera moje słowa kluczowe. Czemu tak? Ano temu, że moja baza bibtexa zawiera wpisy skopiowane z różnych repozytoriów; wpisy te zawierają pole keywords, tyle że nie ma żadnych reguł odnośnie tego co jest zawartością tego pola. Zawartość pola tp:keywords jest (przynajmniej w założeniu) słownikiem ustalonym (controlled vocabulary) pojęć. Podobnie pole tp:comment zawiera mój, krótki opis zawartości pozycji bibliograficznej. W szczególności pola te pomagają posortować/wyciągnąć pozycje bibliograficzne, relewantne z punktu widzenia określonej dziedziny zastosowań. Używam do tego narzędzia bibtool:


bibtool -- 'select {tp:keywords "OSS" }' tph.bib

Powyższe oznacza: wypisz wszystkie rekordy z pliku tph.bib, które zawierają napis OSS w polu tp:keywords. Napis "OSS" jest traktowany jako wyrażenie regularne (regex 0.12):


bibtool -- 'select {tp:keywords "OSS\|UTAUT" }' tph.bib

Powyższe oznacza: wypisz wszystkie rekordy z pliku tph.bib, które zawierają napis OSS lub napis UTAUT w polu tp:keywords. Wyrażenie regularne może zawierać inne metaznaki: ., +, *, itd. Jest znak sumy (a lub b) ale nie ma iloczynu (a i b). Jeżeli chcemy wyciągnąć rekordy zawierająca łącznie pewne napisy, to można wykorzystać mechanizm potoku:


bibtool -- 'select {tp:keywords "#Prio" }' tph.bib |\
bibtool -- 'select {tp:keywords "OSS" }' | \
bibtool -- 'select {tp:keywords "SEM" }'

Powyższe oznacza: wypisz wszystkie rekordy z pliku tph.bib, które zawierają napisy OSS, SEM oraz #Prio (w dowolnym porządku) w polu tp:keywords. Słowo kluczowe #Prio to moja konwencja na oznaczenie ważnych wpisów. Innymi słowy powyższe oznacza: wypisz ważne pozycje literatury dotyczące (łącznie) OSS i SEM.

Do zamiany plików bibtexa na xhtml używam narzędzia bib2xhtml. Ten pakiet jest niestandardowy -- z tego co pamiętam -- trzeba go ściągnąć i zainstalować samodzielnie...

Moja baza bibtexa zawiera kilkaset wpisów, dotyczących różnych dziedzin i o różnym stopniu ważności (od merytorycznie istotnych do słabych; słabe też trzeba gromadzić--np. jako przykłady). Stąd powyższe pomysły, żeby trochę nad tym wszystkim zapanować...

Modyfikując bib2xhtml, który jest programem napisanym w Perlu, zmarnowałem trochę czasu usiłując dodać konwersję (brakujących) polskich znaków diakrytycznych. Otóż bib2xhtml zakłada iż plik jest kodowany w notacji LaTeXa (7 bitowe ASCII), przy czym nie są zaimplementowane znaki zawierające ogonek. Proste wpisanie:


s/\\k\{a\}/ą/g;

Nie chciało zadziałać. Po bliższym obejrzeniu skryptu się okazało, że każdy wiersz pliku jest wstępnie zamieniany poprzez wykonanie następującego polecenia:


## fragment jest wykonywany wew. pętli, `iterującej' po wszystkich wierszach pliku:
{ local ($c, $l, $z) = (0, 0, ());
s/([\{\}])/join("","\001",($1 eq "\{" ? $z[$l++]=$c++ : $z[--$l]),$1)/ge;
## ge oznacza, globalnie+extended mode, dzięki czemu powyższe ma charakter pętli
## wykonywanej dla każdego znaku { oraz }
}

W rezultacie każda sekwencja {...} zostanie zamieniona na \nnn{...\nnn}, gdzie \nnn jest znakiem o kodzie nnn. Przykładowo jeżeli wiersz zawiera:


{abc} {def} {ghi} jkl... => \001{abc\001} \002{def\002} \003{ghi\003} jkl...

Dzięki czemu każda para { ... } jest teraz jednoznacznie identyfikowana. Dokładnie nie wiem po co jest taka sztuczka robiona. Ale teraz zamiana przykładowo \k{a}, tj.~polskiego ą w notacji LaTeXa, wymaga zapisu:


s/\\k(\001\d+)\{a\1\}/ą/g;

piątek, 11 września 2009

Dyskretyzacja w R

Jeżeli plik data1.dat zawiera liczby rzeczywiste, to poniższy skrypt wykona następujacą transformację:


# zamień macierz liczb rzeczywistych z pliku data1.dat na
# odpowiednie wartości na skali porządkowej...
categories <- 5;
df <- read.table("data1.dat", header=T);
dl <- lapply(df, function(x){ cut(x, breaks=categories, labels=FALSE)} );
write.table(data.frame(dl), "data1.txt", sep="\t", na="", row.names=F)

Dla każdej kolumny wyznaczy categories przedziałów o jednakowej szerokości, przyporządkuje każdą liczbę do określonego przedziału, przypisze tej liczbie numer tego przedziału. Polecenie write.table wypisze wyznaczone numery do pliku data1.txt.

niedziela, 6 września 2009

Wycieczka rowerowe do diabelskiego kamienia

Jedna z atrakcji doliny Radości w Gdańsku. Dojście/dojazd jest bardzo prosty -- asfaltem w górę aż do stawów rybnych, tutaj jest parking i szlaban. Za szlabanem to już blisko -- jedziemy dalej, a w momencie kiedy alfalt skręca w lewo (na zakręcie, po lewej znajdują się zabudowania leśniczówki), zjeżdżamy/schodzimy z asfaltu i dalej kawałek prosto. Po jakiś 50--100 metrach w prawo (a nie dalej prosto). Tą drogą lekko pod górę jakieś 500 metrów i dojeżdżamy/dochodzimy do kamienia, który znajduje się na wzgórzu, przy drodze. Dodatkowo jest tabliczka, więc trudno to miejsce przeoczyć... Trzeba podejść jakieś 100 metrów po zboczu. Współrzędne kamienia to 54.392956/18.510197. Wygląda zaś jak na rysunku obok.

Po obejrzeniu kamienia wróciliśmy na drogę asfaltową i pojechaliśmy dalej w górę... Ta droga prowadzi do ul. Słowackiego; można też nią dojechać do Matemblewa. My dojechaliśmy tylko do skrzyżowania (ca miejsca o współrzędnych 54.385589/18.532811) z drogą, którą można wrócić z powrotem do Oliwy. Droga jest praktycznie równoległa do alfaltowej którą przyjechaliśmy, tyle że w lesie. No i ciągle w dół, bo do tego miejsca było głównie pod górę... Wyjeżdżamy jakieś 500 metrów, przed Kuźnią Wodną, który to budynek znajduje się jak wiadomo na początku Doliny Radości.

Trasa w postaci śladu GPS jest tutaj. Albo w wersji kml (Googleearth). GPSowi ,,puściły zawory'' w okolicach zdjęcia dscf7124 (ca miejsca o współrzędnych 54.397747/18.545939). Odtąd trasa zupełnie odbiega od tej, którą jechaliśmy, aż do Spacerowej, na której urządzanie złapało z nowu poprawne namiary. Dodatkowo GPS pogubił na samym końcu, jak pojechałem -- już sam -- w okolice jez. Nowowiejskiego w Sopocie zrobić zdjęcia sromotnikom, których cała kolonia idąca w co najmniej kilkadziesiąt owocników właśnie tam się znajduje.

piątek, 28 sierpnia 2009

Nowy laptop: Dell Vostro 1320

Kupiłem nowego laptopa decydując się ostatecznie na Dell Vostro 1320, który bez systemu kosztował 2800 PLN. Matryca 13,3 cala, procesor Intel Core 2 Duo T6570, 4 Gb pamięci (z czego system widzi 3 Gb) Niestety od razy skucha -- komputer reklamowany jako ważący 1,9kg po zważeniu okazał się być cięższym -- 2,2 kg. Zresztą taka waga jest w papierach od Della, więc sprzedający zwyczajnie oszukują. Akurat zależało mi na czymś lżejszym więc jestem trochę zły...

Poza tym w porównaniu do poprzedniego HP NX9020 wiatrak się włącza często i komputer hałasuje ale to chyba jest nieuchronne biorąc pod uwagę że w środku jest całkiem szybki procesor. Zresztą nie szumi głośno, raczej byłem do tej pory przyzwyczajony, że nic nie szumi wcale.

Podzieliłem dysk na dwa kawałki ca 180 Gb + ca 50 Gb -- jeden na Fedorę, który używam na co dzień drugi na Ubuntu żeby się z Ubuntu oswoić. Fedora 11/Ubuntu zainstalowały się bez większych problemów nie licząc WiFi (w obu nie działa). Na tym froncie totalna porażka. Komputer ma kartę Broadcom 4312 i sądząc z tego co jest dostępne via google powinna działać, a nie działa... Nie używałem tego komputera za dużo do tej pory, ale dwie rzeczy już mi podpadły w Fedorze 11: -- Thunderbird w wersji 3 beta ileś tam (najnowszy), do którego nie działa wykorzystywany przeze mnie plugin synckolab; -- Googleearth w wersji 5, zawiesza komputer raz na kilka uruchomień i znika mapa w dużych zbliżeniach. Wersja GE 4.3 wydaje się działać poprawnie... Z plusów jest Emacs 23, tyle że bez ładnego i domyślnego ekranu startowego -- komu to przeszkadzało?

Stary NX 9020 dziś oddałem Miśkowi...

Dopisane 31 sierpnia 2009: Jest kilka teorii jak uruchomić WiFi, zacząłem od Broadcom wireless on Fedora 11 again. Jest pewien progress, bo się dioda Wireless świeci, ale tak poza tym to nie działa. Do tego nie podoba mi się to dłubanie w jądrze, bo tę kwestię winien załatwić pakiet bez potrzeby uruchamiania insmod czy czegoś podobnego. W innym poradniku z kolei Configuring Broadcom BCM4312 Wireless card in Fedora 10, gość twierdzi jakoby wystarczy samo yum install broadcom-wl. Odkręciłem to co sugerował gość z wpisu Broadcom wireless... ale to nic nie dało.

Dwa dni temu wszakże zaktualizowałem system, przy czym wydaje się kluczowa była aktualizacja paczki kmod-wl. Teraz jest prawie dobrze, tzn. NetworkManager nie działa ale mogę uruchomić połączenie ,,z palca'', w następujący sposób:


ifconfig eth1 up
wlist eth1 scan
iwconfig eth1 essid ESSID
dhclient eth1

Albo po prostu:


system-config-network

odhaczam zarządzanie siecią WiFi przez NetworkManagera, który i tak nie działa i Klikam w aktywuj. Firefox jest ,,na dzień dobry'' w trybie offline więc trzeba wykonać jeszcze jeden klik żeby działał...

Zatem NetworkManager ma problem. Zapewne jest to problem opisany m.in. tutaj.

Dopisane 4 października 2009: W tzw. międzyczasie zainstalowałem F10 w wersji 64 bitowej, ale to nie był dobry pomysł. Ostatecznie z powrotem jest F11. Thunderbird w wersji z F10 (działa i nie ma żadnych komunikatów o naruszeniu zależności). WiFi wreszcie uruchomiłem -- wystarczyło dodać do /etc/modprobe.d/blacklist.conf wpis:


blacklist dell_laptop

Zaczęło też działać googleearth w wersji 5. Jedyny większy problem jaki pozostał to ciut za niski poziom dźwięku.

Dopisane 21 listopada 2009: Bateria trzyma około 3 godzin 15 minut (uruchomiony xine -- wyświetlanie filmu).

Wypadek w Oliwie

Jechałem sobie dziś rowerem Czyżewskiego. Od połowy był korek ale primo to normalne bo skrzyżowanie Opacka/Spacerowa jest mało przepustowe, secundo na rowerze pomykam środkiem i korki mnie nie ruszają. Koniec Czyżewskiego i się okazało, że korek spowodowało zawalone drzewo w okolicach skrzyżowania Czyżewskiego/Opacka. Przelazłem przez gałęzie -- drzewo leżało od kraja do kraja blokując oba pasy i oba chodniki. Na prawym pasie była jedna gablota na zicher dociśnięta gałęziami, na lewym druga... Ten z tej drugiej chyba wjechał w gałęzie już po, ale zwątpił czy przejedzie i już tak został w gałęziach. Ja się przedarłem lewym chodnikiem i pojechałem dalej...

Mam nadzieję, że temu z prawego pasa też nic się poważnego nie stało (mam na myśli ludzi w środku). Anyway w mieście Budynia nawet w bezwietrzny dzień drzewa się przewracają.... Strach i przerażenie, co to będzie dalej:-)

czwartek, 20 sierpnia 2009

Dziadowski uchwyt do roweru

Lubię uchwyty, w których rower jest mocowany za widelec (po zdjęciu przedniego koła). Tak transportowany rower jest zamocowany ,,na mur''--nic się nie kiwa. 100% pewności, że nie spadnie więc Elka ma mniej stresów. Wadą jest koło w bagażniku....

Uchwyt
Opisywany uchwyt

Ponieważ w sklepie z bagażnikami nie mieli kupiłem przez internet. Konkretnie model pn. ,,Tour Professional -- uchwyt/bagażnik''. Fatalny i nie polecam (foto jak wygląda to cudo obok). Gdybym chwilę pomyślał to bym doszedł do wniosku, że sam pomysł tego uchwytu jest chybiony. Mianowicie zasada wykorzystania uchwytu tego typu jest taka, że rower jest mocowany za widelec oraz za tylne koło. ,,Normalny'' bagażnik wygląda w ten sposób, że składa się z szyny, z przodu której jest uchwyt na widelec. Z tyłu szyny jest z kolei rynienka, na której opiera się tylne koło (unieruchamiane paskiem). Rynienka jest regulowana -- może się ruszać w przód i w tył -- co pozwala dopasować odległość do długości roweru. Szyna jest mocowana na belkach bagażnika.

W tym konkretnym dziadowskim modelu, jakiś mundry zrezygnował z szyny. Uchwyt składa się z dwóch kawałków. Regulacja wymaga dopasowania odległości pomiędzy poprzecznymi belkami bagażnika -- przekichane. A jak rowery są dwa i różnią się wielkością? Ewidentnie ktoś nie pomyślał (oprócz mnie przed zakupem).

Po drugie, całość składa się z zyliona podkładek, blaszek, pokręteł, etc... Nie idzie tego skręcić tak, żeby rower nie kiwał się jak w pierwszym lepszym badziewnym uchwycie ,,za ramę''. Reasumując: stanowczo odradzam kupno. Lepiej wydać więcej i kupić normalny.

sobota, 15 sierpnia 2009

Patent #5787449, Word, Microsoft, i4i i XML

Smród pewien powstał wokół tzw. Giganta z Redmond a zwłaszcza jego sztandarowego produktu pn. Word. W skrócie ogromnym -- podobno -- sędzia Leonard Davis (Tyler/Texas) zakazał od 12. października 2009 sprzedaży ww. Worda, co jest efektem naruszenia patentu #5787449 firmy i4i.

Ustalić cóż takiego konkretnie wymyśliła ta firma i4i nie jest proste. Wniosek patentowy jest dość abstrakcyjny, no i na dokładkę trzeba wiedzieć co zaimplementowano w Wordzie, żeby ustalić na ile pozew i4i jest uzasadniony -- przynajmniej w aspekcie prawnym. Poszukując szczegółów via Google rozpocząłem od tekstu konsekwencje pozwu patentowego trolla, w którym twierdzi się, że patent sprowadza się do ,,możliwości definiowania danych w składni Schematu XML, a następnie wykorzystywania tych danych w dokumentach Office''. Dalej autor ocenia, że ,,trudno o coś równie ogólnego i trywialnego, a patent taki nigdy nie powinien zostać przyznany''.

Na moje wszak oko to nie jest podstawa pozwu i4i -- szczegóły wkrótce.

Dopisane 16 sierpnia 2009: przejrzałem patent i poniżej zamieszczam kluczowe fragmenty z komentarzem.

It is an object of the present invention to provide an improved method of encoding a document. [...] in sharp contrast to the prior art the present invention is based on the practice of separating encoding conventions from the content of a document [...] The invention does not use embedded metacoding to differentiate the content of the document, but rather, the metacodes of the document are separated from the content and held in distinct storage in a structure called a metacode map, whereas document content is held in a mapped content area.

Ostatnie zdanie wydaje się dotyczyć istoty patentu. Nie jest to wcale ,,możliwości definiowania danych w składni Schematu XML''. Bzdura. Chodzi o przetwarzanie dokumentu XML (i nie tylko XML -- przypuszczam, że każdego dokumentu elektronicznego przetwarzanego w sposób opisany we zastrzeżeniach wniosku patentowego) w taki sposób, że treść i formatowanie są zapisywane w oddzielnych miejscach (held in distinct storage). Jak to ma działać jest objaśnione dalej:

A metacode map is a multiplicity of metacodes and their addresses associated with mapped content. An address is the place in the content at which the metacode is to exert its effect.

Łopatologicznie można to przedstawić na przykładzie poniżej. Po lewej stronie dokument XML/SGML a po prawej ten sam dokument bez znaczników (nazwanych metacodes we wniosku patentowym) -- są one przechowywane w innym pliku/miejscu i wstawiane wtedy kiedy jest to potrzebne.


<p>Pod źdźbłem <strong>spał</strong> Pod źdźbłem spał żółw śnięty
żółw śnięty </p>

BTW w ten sposób dokument może być oznakowany za pomocą różnych systemów znaczników (przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce jakoś trudno mi wyobrazić redagowanie takiego dokumentu), podczas gdy w ,,klasycznym'' XMLu treść+oznakowanie stanowi jak wiemy monolit.

Nie chce mi się dalej czytać, ale całe to invention sprowadza się zatem do ,,sprytnego'' redagowania dokumentów (w tym dokumentów XML/SGML), w którym znacznik nie jest wstawiany bezpośrednio do treści dokumentu ale jest umieszczany osobno wraz ze wskaźnikiem gdzie ma być wstawiony (the patent describes separating markup from the content stream by means of an map indexing the content).

Reasumując: 1) rzecz cała sprowadza się w dużym stopniu do interfejsu; 2) widocznie Word korzysta z takiego rozwiązania; 3) patent jest dobitnym przykładem czegoś co należało do stanu techniki (aka prior art) i jako takie nie powinno w ogóle być patentowalne, bo cóż jest bardziej trywialnego niż zbiór wskaźników do czegokolwiek.

PS: sugestie głoszone przez ignorantów na różnych forach jakoby W3C albo Apache Fundation są zagrożone patentem i4i nie są prawdziwe, bo patent dotyczy tylko pewnego sposobu manipulowania dokumentem strukturalnym a nie XMLa/SGMLa jako takiego.